Kierownictwo KPWiG niestety tolerowało takie konflikty interesów.
UKNF wielokrotnie to krytykował, również w mediach
Łukasz Dajnowicz rzecznik KNF
Afera „łańcuszkowa” w Cisco Systems
Mariusz Zielke
Jedna z największych światowych korporacji przeprowadza w Polsce „wielkie sprzątanie”, czemu z uwagą przygląda się CBA.
Czy polscy menedżerowie Cisco narzucali partnerom dodatkowych podwykonawców tworząc tzw. „łańcuszki” ze szkodą dla państwowych urzędów i przedsiębiorstw? Proceder miał być prowadzony na dużą skalę, a podejrzanych powiązań jest wiele. Cisco: nie komentujemy wyników audytów.
Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBA) jest na tropie największej afery na polskim rynku informatycznym (IT). Według informacji ngi24.pl, duże polskie przedsiębiorstwa i urzędy padały przez lata ofiarą tzw. łańcuszków – sztucznych relacji handlowych tworzonych w celu ustawiania przetargów. W ten sposób firmy IT dzieliły się rynkiem na szkodę klientów. Proceder polegał na podzlecaniu dostaw i usług konkurentom bez uzasadnienia (opis łańcuszków na końcu tekstu).
Czasem podwykonawcami w kontraktach zostawali inni uczestnicy przetargów, którzy teoretycznie je przegrywali. Urzędnicy nie reagujący na takie działania mogą być teraz podejrzewani o korupcję. W aferę jest zamieszanych kilka dużych firm, w tym wielkie światowe korporacje.
Według informacji ngi24.pl, CBA bada sprawę od dłuższego czasu. Od kilku miesięcy pod lupą „antykorupcyjnych” jest polski oddział Cisco Systems, największego na świecie dostawcy sprzętu sieciowego. Są powody. Cisco na początku 2009 r. zawiesiło w wykonywaniu obowiązków dyrektora odpowiedzialnego za sektor publiczny – Arletę Pisarczyk. Powodem – według naszych informacji – nie było jednak naruszenie przepisów przez dyrektor, a jej sprzeciw do tworzenia „łańcuszków”, narzucania bez uzasadnienia partnerom dodatkowych podwykonawców i praktyk korupcjogennych.
- Pisarczyk zażądała interwencji centrali Cisco i w spółce rozpoczął się audyt, którego wyniki mogą okazać się bardzo przykre dla szefostwa, choć na pewno centrala postara się zamieść wszystko pod dywan – mówi menedżer z jednej z największych firm informatycznych.
Sama Pisarczyk nie chciała z nami rozmawiać. Nie odbierała telefonów i mimo wielokrotnych prób, odmawiała komentarza. Dziś już nie pracuje w Cisco.
„W kwietniu podjęłam decyzję o rozstaniu z firmą. To mój jedyny komentarz w tej sprawie” - napisała Pisarczyk w odpowiedzi na skierowane do niej pytania.
Szkoda, bo jej relacja mogłaby wiele wyjaśnić. Tym bardziej, że - według kilkunastu informatorów – nie była odpowiedzialna za rzekome naganne praktyki. Podejrzane kontrakty nadzorować mieli bezpośrednio: dyrektor generalny polskiego oddziału Cisco, Paweł Malak oraz inny menedżer: Tomasz Zińko, odpowiedzialny za sprzedaż dla sektora enterprise, czyli dużych przedsiębiorstw.
Malak przed objęciem szefostwa w Cisco był m.in. wiceprezesem Optimusa, a jeszcze wcześniej dyrektorem w HP. Sprawy łańcuszków nie chce komentować.
- Nie będę rozmawiał na ten temat – powiedział Paweł Malak.
Zińko to z kolei były pracownik największych światowych korporacji – SAP, HP, McAfee i Oracle. Co ciekawe, przez kilka ostatnich lat jednocześnie współzarządzał prywatną spółką Just Call zajmującą się mailingiem, marketingiem, szkoleniami i promocjami. A współwłaścicielem i członkiem zarządu Just Call był w tym samym czasie Jarosław Król, dyrektor nadzorujący zakupy sprzętu informatycznego i usług m.in. w grupie PZU, wcześniej związany z Telekomunikacją Polską.
„Jarosław Król jest specjalistą z zakresu zarządzania ryzykiem finansowym i inwestycjami finansowymi. Od 2002 roku związany z K – Partners Sp. z o.o., gdzie pełni funkcję członka Zarządu. Do lutego 2006 roku prezes Zarządu Swarzędz Meble S.A. odpowiedzialny za restrukturyzację finansową spółki. Wcześniej związany z TP S.A. i TP Invest Sp. z o.o. Od 6 listopada będzie dyrektorem zarządzającym ds. koordynacji IT w Grupie PZU” - informowały serwisy branżowe w 2006 r.
Zińko do niedawna figurował w KRS jako aktywny członek zarządu tej firmy (do dziś w internetowych bazach jest członkiem zarządu Just Call). Według naszych informacji to niezgodne z przepisami wewnętrznymi korporacji Cisco, która rzekomo zabrania łączenia funkcji dyrektorskich z zarządzaniem prywatnymi spółkami (rzekomo, gdyż korporacja nie odpowiada na to pytanie).
Zobacz info z serwisu KRS o Just Call (zdjęcie obok).
Zińko był też udziałowcem i członkiem zarządu w spółce Platine Management, której drugim udziałowcem i zarządzającym był Marek Sieczak, wiceprezes spółki Exorigo. Exorigo to duży partner Oracle i Cisco, akcjonariusz giełdowej spółki Elzab.
Platine Management dziś jest spółką w likwidacji. Proces likwidacji rozpoczął się już w 2005 r., zakończył jednak dopiero w grudniu 2008 r. Platine Management w raportach podawało, że zajmuje się „konsultingiem organizacyjnym dla firm z branży IT” oraz dla firm „z branży przemysłowej”.
„Spółka koncentruje się na dużych klientach w obu branżach, dążąc do nawiązania długofalowej współpracy oraz pozycji zaufanego doradcy dla zarządów firm” - pisali zarządzający Platine Management.
Spółka (gdy jeszcze działała) osiągała rocznie przychody rzędu 400 - 650 tys. zł.
Zińko nie chciał komentować całej sprawy, był zaskoczony pytaniem o prowadzoną działalność gospodarczą poza Cisco. Nie chciał odpowiedzieć, czy taką prowadzi. Trzy dni później wysłał SMS polecając kontakt z działem PR Cisco.
„A działalności gospodarczych nie prowadzę” - poinformował ponadto.
Osoba odpowiedzialna za PR Cisco także nie odpowiedziała na nasze pytania. Przesłano je do centrali, zajął się nimi dział odpowiedzialny za Europę. Wcześniej także sami zwróciliśmy się z pytaniami do macierzystej korporacji Cisco.
Odpowiedź:
„Cisco regularnie przeprowadza audyty w swoich oddziałach na całym świecie. Jest to standardowa procedura. Zgodnie z polityką firmy nie komentujemy wyników tych audytów.” - napisała do nas Judit Sinko, Public Relations Manager CEE Cisco.
Według informacji ngi24.pl całej afery nie da się jednak zamieść pod dywan. Kilka miesięcy temu do CBA trafiły bowiem szczegółowe informacje dotyczące procederu tworzenia łańcuszków, w który zamieszane jest Cisco. Ważnymi świadkami w sprawie mogą okazać się menedżerowie z Solideksu, krakowskiej firmy informatycznej, jednego z największych i najstarszych partnerów Cisco w Polsce.
- Właściciel Solideksu jak zobaczył co robią w firmie jego dyrektorzy, działając na szkodę spółki (a na rzecz swoich teoretycznych konkurentów) zrobił prawdziwą rewolucję i przekazał sprawę organom ścigania – twierdzi nasz informator.
Komentarz Solideksu w tej sprawie wkrótce na łamach ngi24.pl w oddzielnym materiale.
Korupcjogenne i szkodliwe praktyki mogły być prowadzone w stosunku do wielu instytucji publicznych. Cisco sprzęt dostarczało do większości firm i instytucji w Polsce. To zdecydowany lider na rynku technologii dla internetu i sieci korporacyjnych. Sprzęt tego producenta jest uznawany za najlepszy na świecie, dlatego nic dziwnego, że cieszy się popularnością. Tym bardziej jednak dziwią powyższe fakty, gdyż tej jakości produkty nie wymagają „funduszy aktywizacji sprzedaży” czy ustawiania przetargów.
Tymczasem część przetargów na sprzęt Cisco odbywała się w bardzo kontrowersyjnych okolicznościach. W ostatnim czasie głośno było na rynku IT o zamówieniach w Komisji Nadzoru Finansowego, w których wygrywała mało znana spółka (czasem bez żadnej konkurencji), a zamówienie na sprzęt sieciowy skończyło się skandalem – według naszych informacji wystąpił duży problem z dostawą sprzętu właśnie z powodu zastosowania mechanizmu „łańcuszka”.
Wcześniej kontrowersje wywoływały zamówienia w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych (ZUS) czy Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR). Wiele wątpliwości wzbudziły też „przetargi” w Straży Granicznej, która wprost i bez zażenowania ustawiła wiosną 2007 r. zakupy pod IBM, Cisco i Telekomunikację Polską za blisko 300 mln zł. Jeden z takich przetargów został unieważniony u pograniczników po protestach konkurencyjnej firmy Nortel Networks, ale potem zakupu i tak dokonano.
Ciekawe, że afera w Cisco od jakiegoś czasu jest już znana i komentowana w branży, ale żadna gazeta nie zdecydowała się o niej napisać. Ja sam na sprawę natrafiłem na początku 2009 r., jednak wówczas nie zdążyłem ukończyć prac nad artykułem na ten temat dla „Pulsu Biznesu”.
W marcu na blogu redakcyjnym Computerworlda (najważniejszej branżowej gazety komputerowej wydawanej przez IDG) pojawił się wpis o następującej treści:
„Wielkie czyszczenie w Cisco?
Wpis z dnia: 2009-03-13, z godziny: 11:41
Dochodzą nas słuchy, że źle dzieje się w polskim oddziale Cisco. Wczoraj nawet Czytelnik zarzucił nam opóźnienie twierdząc, że główna rozgrywka miała miejsce dwa miesiące temu.
My zaś zasłyszeliśmy, że dopiero w przyszłym tygodniu nastąpią zmiany w kierownictwie. Podobno chodzi o „konflikt” na styku z partnerami, który ma wyjaśniać audyt z centrali. Już to kiedyś przerabialiśmy w IBM. Pracownicy Cisco nie chcą o tym rozmawiać tłumacząc, że dla nich to „trudna sytuacja”.” - napisano na blogu.
Częściowo ze sprawą „łańcuszków” mogą wiązać się działania CBA np. w PKO BP. Informowałem o tym 18.03.2009 w „Pulsie Biznesu”. Agenci poprosili o dokumentację wszystkich przetargów informatycznych w banku, rozstrzygniętych w 2008 r.
Podejrzenia dotyczą też - według naszych informacji - przetargów w ZUS. Jeden z dyrektorów w ZUS zapewnił mnie jednak, że CBA nie zwracała się do zakładu o dokumenty w sprawie przetargu na sprzęt sieciowy.
- Raczej wiedziałbym o tym – mówi.
Od CBA na razie nie udało nam się uzyskać żadnego komentarza.
„Służby specjalne, w tym Centralne Biuro Antykorupcyjne, nie informują, jakie sprawy, osoby, firmy i instytucje pozostają lub też nie pozostają w zainteresowaniu CBA" – w marcu pisał do mnie Temistokles Brodowski z CBA.
Według informacji ngi24.pl head hunterzy szukają już kandydatów na miejsce Pawła Malaka. Pytanie, czy dotychczasowy szef ma zostać zwolniony, czy też otrzyma awans?
- W korporacjach różnie bywa z rozliczeniami, ale na pewno brudów nie pierze się publicznie. Na co miał pan już wiele dowodów – powiedział nam jeden z dyrektorów polskiej spółki-córki dużej korporacji amerykańskiej.
Zarzuty związane z tworzeniem „łańcuszków” i oszukiwaniem klientów poprzez zawyżanie marż pojawiają się nie pierwszy raz. W „Pulsie Biznesu” kilkakrotnie informowałem o tego typu sprawach. Ich przykładem były zlecenia dla firm krzaków przy kontraktach w policji (jako podwykonawców na uruchomienie sprzętu HP) czy też głośna afera w IBM, gdzie korporacja zerwała umowy partnerskie z trzema polskimi partnerami za zawyżanie marż. W tym z giełdowym Computerlandem, wówczas jedną z największych polskich firm IT.
Co to jest „łańcuszek”?
Mechanizm stosowany na kilka sposóbów:
Sposób 1
Dostawianie firm krzaków lub niewielkich spółek w rzeczywistości nie wykonujących żadnej pracy w celu wyprowadzenia części marży na „fundusz aktywizacji sprzedaży”. Pieniądze potem biorą menedżerowie firm IT lub są przeznaczane na łapówki.
Najbardziej prymitywny sposób na wprowadzenie i wypranie pieniędzy, a mimo to w większości przypadków bezkarny. Podobno obecnie stosowany bardzo rzadko.
Sposób 2
Tworzenie łańcuszka już po wygranym przetargu: partnerowi, który wygrał przetarg poleca się zakup sprzętu nie od głównego dystrybutora tylko firmy trzeciej, konkurencyjnego partnera, mimo że ten nie wygrał przetargu i nie miał żadnego udziału w sukcesie. „Grzeczni” partnerzy mogą liczyć na to, że podobnie zostaną dostawieni do łańcuszka w innej instytucji.
Korporacji pozwala to tworzyć pozory konkurencyjności. To jednak klienci ponoszą koszty budowania relacji partnerskich pomiędzy konkurentami. Tutaj działanie pozaprawne jest praktycznie nie do udowodnienia.
Sposób 3
Umawianie łańcuszka jeszcze przed przetargiem. Oferenci składają zróżnicowane oferty, czasem nawet dla pozoru oprotestowują konkurentów lub specyfikację przetargową (warunki zamówienia). Potem wszystkie startujące firmy są podwykonawcami zwycięzcy. To działanie ewidentnie nielegalne, kosztowne dla klienta (płaci znacznie drożej niż w uczciwym przetargu), trudne do udowodnienia i rzadko kiedy ścigane.
Korporacja o Tomaszu Zińko:
„Nowy dyrektor działu aplikacji Oracle Polska ma ponaddziesięcioletnie doświadczenie w zarządzaniu sprzedażą produktów i usług informatycznych. W 1995 r. współtworzył polski oddział firmy SAP oraz odpowiadał za sprzedaż do klientów z branży chemicznej i farmaceutycznej oraz sektora dystrybucji energii elektrycznej. W latach 1999 – 2001 był dyrektorem handlowym i prokurentem Hewlett-Packard, gdzie zarządzał działem sprzedaży obsługującym duże i średnie przedsiębiorstwa i instytucje. Następnie wrócił do SAP Polska, gdzie w latach 2002-2003 był dyrektorem handlowym odpowiedzialnym za realizację celów sprzedaży oraz współpracę z partnerami handlowymi” - tak chwalił Tomasza Zińko Oracle 15 mają 2006 r. Potem Zińko trafił do Cisco. Czy prywatna działalność w Just Call i Platine Management szła w parze z interesami korporacyjnymi?
27 lipca 2009 1:06
|
Wyślij link
|
Drukuj
|
Pobierz jako PDF
|




tytuł komentarza
autor
komentarz
Kod z obrazka (wymagany)
Niestety ale uwazam, ze takie traktowanie sprawy jest nieporozumieniem. Nie mozna bowiem powiedziec, ze jezeli zamawiajacy zyczy sobie technologie (Cisco, czy IBM) ustawia przetarg pod dana firme. Straz Graniczna, ZUSy, sfera budzetowa dziala juz na konkretnych rozwiazaniach, w kierunku ktorych posiada sie odpowiednio wyszkolony personel (inzynierow, etc).
Bzdura jest sytuacja, w ktorej to zamawiajacy musi dostosowac sie do "wciskania" sobie (przez oferentow) technologii, z ktora nie jest zaznajomiony, lub ma w stosunku do niej jakies watpliwosci. Ustawa o zamowieniach publicznych czesto idzie w konflikt z dobrem danego podmiotu ze sfery budzetowej (z dobrem zamawiajacego). Nie mozna powiedziec, ze jesli ktos wybiera technologie IBM, czy Cisco robi to ze wzgledu na jakies dziwne uklady i profity finansowe! Dziwna praktyka czesto jest, iz podmiotom posiadajacym juz jakas technologie, chcacym ja rozwijac i ksztaltowac dalej, na sile "wciska" sie produkty z nia nie powiazane pod pretekstem dopuszczenia konkurencji w mysl ustawy. Zamowienie routerow, czy urzadzen za miliony zlotych to nie to samo, co zamowienie papieru toaletowego, czy tym podobnych artykulow- czesto jednostkowy koszt zakupu urzadzen konkurencji bedzie tanszy, lecz utrzymanie (przeszkolenie) personelu moze okazac sie juz inna sprawa...
Niedopuszczalnym jest wskazywanie dostawcy sprzetu w procedurze zamowienia publicznego! Lecz, wybor technologii 9skonkretyzowanej w pierwszym zdaniu) budzi tutaj juz pewne pole do dyskusji..
Nikt nie ma pretensji do zamawiającego, że w ramach rozbudowy jakiegoś systemu chce otrzymać sprzęt od danego producenta. Ale jak już zamawia całkiem nowy projekt? Albo gdy kupuje serwery jak w ARiMR, ZUS, MS, czy NBP?
Ale zgadzam się, że przetargi to odrębna dyskusja od łańcuszków.
Nie znam dokładnie sprawy SG, więc nie będę się tutaj wypowiadał. Chcę jednak zauważyć, że obecne czyste i dosłowne interpretowanie ustawy o zamówieniach publicznych sprowadza się do niebezpiecznej paranoi, w myśl zasady:
- napiszmy ogólną specyfikację, nie wskazującą na nic i nikogo, poczekajmy kto się zgłosi, pewnie dostarczą jakiś sprzęt (lub też go jeszcze wdrożą) a potem zostawią dokumentację i jakoś to będzie- w końcu przetargi wygrywają tylko wyspecjalizowane firmy. :(- w teorii...
Niestety w taki sposób łatwo jest paradoksalnie o marnotrawstwo pieniędzy publicznych (radze poszukać ciekawych przykładów nieudanych wdrożeń, lub problemów z dostawami sprzętu przez dostawców, wyłonionych w drodze przetargu).
Co do serwerów przytoczonych w powyższym poście to również budowa rozwiązania za 20- 30 mln. złotych nie powinna się brać z przypadku. Osobiście uważam, że firmy (producenci technologii, nie zaś dostawcy sprzętu) powinny walczyć o klienta nie w chwili rozpoczęcia przetargu (tutaj raczej jest już walką o kasę i o to kto go wygra) tylko w momencie, w którym klient deklaruje się, że zainteresowany jest jakimś rozwiązaniem.
P.s Jak przywoływana wcześniej już SG ma wiedzieć, co jest dobre? - Wybrali pewnie (chyba) Cisco, co z resztą mentalnie nie powinno nikogo dziwić. W kraju jest najwięcej znawców, inżynierów od tej właśnie technologii. Należy dodać, że przez 2004 rokiem w Polsce zasadniczo oprócz Cisco (w droższych półkach Junipera) i szczątkowo (bardzo) HP nic i nikogo zasadniczo nie było. Większość ludzi pracowała od lat z tą technologią (Cisco), więc mentalnie wybiera właśnie tą markę (co nie musi oznaczać na tym etapie, że jest to wybór idealny). Jednym słowem kółko maślane- jeżeli ktoś z różnych powodów chce Cisco, czy Junipera, wówczas firmy, które sprzedają konkurencyjne rozwiązania zawsze znajdą powód do protestu i to nie bynajmniej w myśl uczciwej konkurencji, tylko by sprzedać swój produkt w czasach ciężkiej sytuacji na globalnych rynkach IT!
Obecnie rynek IT przeżywa drobny kryzys, więc coraz częściej będzie zauważalna walka o klienta w sektorze budżetowym (potencjalnie jeszcze stabilnym finansowo i ciągle kupującym).
Osobiście nie znam przypadku, w którym partnerzy Cisco oprotestowywaliby się wzajemnie w ramach jednego przetargu, dotyczącego sprzętu tej firmy...
Co do Solidex. To, gdy się odmienia nazwy z "x", to wychodzi Solideksu, a nie "Solidexu" (tak jest po Polsku prawidłowo).
Dodatkowo wysokie ceny produktow staja do walki z tansza konkurencja (ktora rowniez oferuje niezle rozwiazania)....
Ciezkie czasy nadchodza dla duzych monolitycznych korporacji w dobie kryzysu.
Dla przykladu:
w postepowaniu przetargowym nie mozna wprost zawierac informacji na temat np.: niezawodnosci i zaufania do danej marki. W rezultacie zamiast dobrych komputerow PC mozna otrzymac szajs (czego dowodem chyba jest kazda instytucja publiczna, ktora w sposob "ogolny" opisala potrzebny sprzet w specyfikacji".
Reasumujac ustawa w ogole nie broni oficjalnie interesu zamawiajacego, ktory musi "na sile" udowadniac racjonalnosc zakupu a tym samym swoj wybor, czesto tworzac bzdurne i kontrowersyjne zapisy w postepowaniu przetargowym.
Robert Oracz
Prezes Zarządu SOLIDEX S.A.
Rzeczowe to wyjaśnienie, he he.
Podarowałby Pan sobie!
"Cisco Polska to jedna z najbardziej korupcjogennych firm handlowych w PL. Nie mówię o technice i sprzęcie, którym niewiele można zarzucić. Za to sposób prowadzenia biznesu..m.in. zapisy w ogłoszeniach przetargowych firm, że "pochodzenie sprzętu Cisco musi być potwierdzone przez Cisco Polska" itp. to powszechna praktyka...wystarczy zajrzeć do publikowanych w BiPach ogłoszeń przetargowych ..."
Co do tego zapisu to radzę czytać uważnie BiPy- chodzi o tzw. szary kanał i sprzęt z legalnego źródła (poczytajcie licencję producenta sprzętu w tej sprawie).
A tak btv, to jeżeli nie masz pewności skąd jest sprzęt to życzę powodzenia w tego rodzaju transakcjach.
Szkoda ,że ludzie tu wpisujący się, nie zajmą się zwalczaniem praktyk stosowanych np. cisco tylko nakręcają się wykrytymi już aferami i próbują komentować zdanie innych.
A tak btv, to jeżeli nie masz pewności skąd jest sprzęt to życzę powodzenia w tego rodzaju transakcjach. "
Nie chodzi o szary kanał, ale o konieczność potwierdzania legalności w Cisco POLska. Nie Cisco Int. Wiele firm ma możliwość zakupu sprzętu w legalnym kanale za granicą, jednakże Cisco PL czy też osoba odpowiedzialna za danego klienta w Cico PL. wcale nie musi dać autoryzacji takiej transakcji! To jest właśnie łańcuszek a nie dbanie o likwidację szarej strefy. Mam nadzieję, że to wyjdzie w czasie śledztwa o ile takowe w ogóle jest prowadzone. Wiele zapisów jest takich, które wprost wskazują na dostawcę, a określone warunki są spełnione przy założeniu, że to będzie ten dostawca a nie inny, bo wcale nie jest powiedziane, że partner Cisco mający identyczny status z innym dostanie takie same warunki handlowe, tak by klient mógł sobie wybrać u kogo kupić.
Sprawa jest prosta jeśli sprzęt Cisco zostanie kupiony u dystrybutora za granicą, Cisco PL nie naliczy sobie obrotu, a co za tym idzie odpowiedniej działki od sprzedaży.
Pewność mam od dawna kupuję sprzęt Cisco za granicą, rejestruję sobie serwisy cisowe w Cisco i wszystko jest cacy, nikt mi nie musi potwierdzać kanału w PL i odcinać kuponu od mojego zakupu.
Co do łańcuszków, stosowane są one przez wiele korporacji i wcale nie muszą oznaczać większych kosztów dla klienta końcowego. Korporacje przy pomocy tego mechanizmu wspomagają wewnętrzne relacje i kontakty wśród swoich partnerów (także pomagając tym, ktrórym nie wiedzie się najlepiej- w teorii). Nie należy zapominać, że w przypadku takiego łańcuszka korporacja sprzedając niejako sprzęt 1 dystrybutorowi, robi to po najniższej cenie (której w normalnych okolicznościach nie dostanie żaden inny dystrybutor), stąd podwójna marża jest dla klienta końcowego nie widoczna. Korporacje stosują także mechanizm aktywizacji poprzez np. oddanie kolejnego sprzętu (np routera) gratis- powiedzmy 9 routerów za kasę, 10 gratis. Nie oznacza to przecież, że 10 router musi też zostać oddany klientowi w formie cudownego gratisu.
Niestety łańcuszki nie są w żaden sposób karane przez prawo polskie o ile nie powodują straty u klienta końcowego. W przypadku Cisco np (z tego co wiem) nie istnieje tak zwana cena stała na sprzęt, więc firma może ustalić zawsze indywidualną dla danego partnera.
Schemat działania aktywizacji:
Korporacja(cena wewnętrzna, której nigdy nie osiągnie się poza łańcuszkiem) --> dystrybutor1 (marża1) --> dystrybutor2 (marża2) --> klient końcowy (cena końcowa).
Nie oznacza to, że jeżeli wyeliminujemy 1 dystrybutora to marża dla klienta końcowego będzie niższa- i tak oto działa duży mechanizm aktywizacji sprzedaży partnerskiej o którym już autor nie napisał, a szkoda bo artykuł byłby mniej sensacyjny ale za to bardziej obiektywny!
Jeżeli kupujesz sprzęt z poza PL i robisz to w ramach przetargów, to nieźle musisz ustawiać przetarg, skoro zawsze masz pewność, że wygra go firma z poza PL. :)
Jeżeli zaś nie robisz tego w ramach przetargu, to mylisz kolego pojęcia pomiędzy zakupami publicznymi a prywatnym zakupem sprzętu przez firmy (głównie korporacje międzynarodowe).
W przypadku przetargu nie ma możliwości zasadniczo (i pewności), że zawsze przetarg wygra firma z poza kraju ...
1. Do Mr Oracza: Jak tam w solideksie sie pracuje. Czy przychodzi Pan na 8.30, zeby swiadczyc uslugi? hehe
2. solideks to skucha dla inznierow i innych pracownikow. Nie kupujcie tam, zeby ludziom pomoc :)
3. Sldks dal ciala, bo jak juz przetarg wygral to mogl kupic sprzet w belgii z 75% off i wydupczyc reszt zgraji i teraz lezec na Hawajach, a nie pisac komenarze w internecie przez prezesa, hehe
SPotkałem się również z przypadkiem, gdzie podczas przetargu na urządzenia sieciowe jeden z oferentów złożył protest, tylko dlatego, że liczba tzw. ACL przetwarzanych przez router w trybie "sprzętowym" była zbyt wysoka dla sprzętu oferowanego przez niego.
Często dochodzi do paradoksów, ciekawą lektórą są strony zamówień publicznych placówek budżetowych oraz info w BIPach.
Jesli są argumenty za tym, aby kupić sprzęt Cisco to nic nie stoi na przeszkodzie wystąpić do prezesa UZP o zakup poza procedura przetargowa. Przecież chyba wszyscy rozumiemy, ze w innym przypadku taki przetarg, gdzie oferty składają jedynie partnerzy Cisco jest fikcja i strata dla zamawiajacego.
Swoja droga pewnie pamiętacie protest firmy D-link na SIWZ przetargu ogłoszonego przez CBA. explicite rozwiazanie opate o protokoły opatentowane przez Cisco.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo pisania otwartych specyfikacji. W chwili obecnej pojawiło sie gro produktów, które są (teoretycznie, na papierze) w stanie spełnić większość otwartych wymagań zamawiającego. Przez grzeczność nie wymienię nazw firm, zaznaczę tylko, że sprzęt jest z dalekiej części świata, :).
Co do zwalniania z ustawy o ZP to furtka ta w praktyce raczej na pewno spotka się z odmową, lub dużym opóźnieniem procedury zamówienia (wiem, bo sam próbowałem tego rozwiązania). Wyłączenie z przetargu głównie stosuje się (z dużym powodzeniem) w przypadku nagłej awarii sprzętu, w momencie, kiedy nie można zrealizować zakupu w oparciu o porównanie ceny (tzw. zapytanie o ceny), z racji kwoty, jaka wykluczy ten tryb działania. W przeciwnym razie można utkąć w całkiem niezłej papierkologii z ministerstwem...
Firmy, które chcą konkurować z monopolistami powinny prowadzić bardziej aktywną politykę/ kampanię informacyjną o swoich technologiach i produktach, a nie przypominać sobie o tym dopiero w chwili przetargu (i to zazwyczaj protestem). Oczywiście osoba przedstawiająca się powyżej, jako "Pracownik producenta IT" ma rację, jeżeli chodzi o kryterium cenowe, pisanie specyfikacji pod jednego producenta niesie ze sobą pewne ryzyko w cenie.
Nie oznacza to jednak, że 100% rynku EDU w Polsce nastawione jest na zakup wyłącznie np. Cisco, bo to z pewnością nie prawda.
Kończąc należy zauważyć, że tak na prawdę Cisco zbyt wysoko w obecnych czasach wycenia swoje rozwiązania w stosunku do konkurencji, co przy takiej długofalowej polityce może grozić utratą części rynku.
Wg. mnie w procedurze zakupu sprzętu tej firmy zbyt dużo jest partnerów na terenie kraju, co faktycznie niesie ze sobą jakieś zagrożenia cenowe...
Co do technologii 6500/7600 to po dzień dzisiejszy nie znam urządzeń, które integrowałyby w swojej obudowie tak potężne możliwości (od switchingu po zaawansowane funkcje FW, IDS, czy IPS).
> dzisiejszy nie znam urządzeń, które
> integrowałyby w swojej obudowie tak potężne
> możliwości (od switchingu po zaawansowane
> funkcje FW, IDS, czy IPS).
Extreme Networks Black Diamond na ten przyklad z XOS na pokładzie.
Kto z nią nie pracował to uwierzy w te bajki.
Jak cudownie Pani Pisarczyk odnajduje się w srodowiskach " lancuszkowych" wiedza w byłym Computerlandzie, Dellu a w Cisco wpadła bo chciała za dużo . Wilczy bilet to nic przyjemnego Pani Arlecie wspolczujemy i prosimy o nie ubieranie wilka w owcza skórę .
Mówienie o funkcjonalności tych przełączników i ich niezawodności w stosunku do Cisco jest nieco ryzykowne (wiedza z autopsji). :>
Serie Extreme Networks Black Diamon to tak de facto switche L3 (ze wskazaniem na Switching & MPLS forwarding....).
Linki będę codziennie umiesczał na farum.
Zapraszam do miłej lektury
Wszyscy są zadowoleni, a z budżetu panstwa miliony dolarów wypływają do amerykańskiej korporacji.
Koro CBA nie wie gdzie szukać polecam czytanie internetu tam pojawią się suche fakty dotyczące działalnosci amerykańskiej korporacji.
No to Zaczynamy.
Part 1.
Stadion Narodowy w Warszawie.
Projekt skazany na sprzęt amerykańskiej korporacji.
Wypchany sprzętem Cisco po brzegi. Można zbudować za sprzęt kupiony pod ten projekt ze 3 stadiony w Polsce. Jeszcze nie ogłoszono przetargu, a już wiadomo że będzie tam Cisco. Jeśli gokoś to zaciekawi niech sprawdzi ile sprzętu pracuje na angielskim
stadionie Wembley, a na ile wyceniono stadion Narodowy.
Ku ciekawości proponuję porównać liczbę kamer, które są zainstalowane na stadionach angielskich, a ile zostanie zainstalowanych na Stadionie Narodowym
Dlaczego inni dostawcy sprzętu mają zamknięte drogi do tego projektu.
Bo Euro 2012 kocha zieloną korporację.
Polecam do Part 2